Trybuna otwarta > Okiem studenta

Humor Foto Grafika

Get Adobe Flash player


Polska, czarna rzeczywistość…

 Od zawsze wiadomo, że Polak potrafi. Jeśli już coś robi, to na całego. Tak też jest z naszą czołową cechą narodową – czarnowidztwem.
 
Czarne dni, czarne myśli, czarne scenariusze, a wręcz czarna rozpacz… Któż z nas tego nie zna? Samonakręcająca się machina działa już od samego rana. Wpędzamy się w ten stan ciągłym, ale to ciągłym narzekaniem, a tematów nam przecież nie brakuje… polityka, sport, drogi, nawet pogoda się nada. Otacza nas przecież tyle beznadziejnych spraw, że grzechem byłoby nie ponarzekać. Chcąc przybliżyć ten polski absurd puśćmy więc wodze fantazji i wyobraźmy sobie dzień z życia typowego Jana Kowalskiego.
 
Już z samego rana nad naszym bohaterem zbierają się czarne chmury. Wszystko za sprawą budzika, który jak prawdziwy czarny charakter bez cienia skruchy zdziera nas z łóżka. Wtedy zaczynają się pierwsze narzekania, bo gdyby nie ta praca nie trzeba by było wstawać tak wcześnie. Najlepiej to w ogóle nie wstawać, a co za tym idzie, nie pracować, ale wtedy też źle, bo bezrobocie, a państwo nie troszczy się o swoich obywateli.
 
Wstajemy. Szybka mała czarna i gdy już po wszystkich trudach Janek ogarnie się i wyjdzie z domu okazuje się, że na ulicach korki, ale to jeszcze nic w porównaniu z dziurami! W autobusach śmierdzi i w ogóle do tej pracy jest za daleko. Jednak Polak jest w stanie znieść wiele przeciwności. Dzielnie trafia do pracy i tam dopiero znajduje prawdziwy raj dla marudy i czarnowidza. A to za zimno, a to za gorąco, ceny ciągle rosną, a i na wybory nie ma po co iść, bo przecież nie ma na kogo głosować, zresztą nasz głos i tak nic nie zmieni. Tyle, że po wyborach nasz Kowalski zaczyna narzekać, bo władza jest beznadziejna, bo jak można było wybrać takich ludzi do rządzenia krajem…
 
Ze sportem wcale nie jest lepiej. Według Kowalskiego wręcz tragicznie i to nieważne czy wygrywamy czy przegrywamy. Przegrana wiadomo – mogliby się postarać, ciągłe wygrane z kolei szybko się nudzą, bo ile można oglądać tego Małysza. Przeszedłby na emeryturę i wreszcie się najadł. Piłka nożna totalne zero. Nasz Janek sam by sobie lepiej poradził niż tych jedenastu pacanów biegających w naszych barwach narodowych. A tak w ogóle to oni za dużo zarabiają i to musi być głównym powodem porażek. O tak, cudze pieniądze gryzą w oczy. Ci w telewizji zarabiają tyle kasy, że już im się w głowach przewraca, a Kowalski co? Kowalski musi oszczędzać na czarna godzinę i często dorabiać gdzieś na boku, oczywiście na czarno, bo państwo i tak wystarczająco dużo pieniędzy ściąga z naszej ubogiej kieszeni. Ściąga nie dając nic w zamian, bo na co idą te nasze podatki? Na pensje dla urzędasów popijających kawkę, z którymi Kowalski musi się użerać przynajmniej raz w roku wypełniając PIT-y i tak naprawdę do tej pory nie rozumiejąc, co tam wpisuje. Jednak i praca kiedyś się kończy. Trzeba przerwać swe filozoficzne rozważania. I znowu ta droga przez korki, i znowu Ci spoceni ludzie w autobusie… Po drodze, jeszcze zakupy w supermarkecie, który przez każdego prawdziwego Kowalskiego uważany jest za dzieło Szatana. Nie dość, że nie wiadomo co kupić, to jeszcze kilometrowe kolejki, a przecież dwie kasy wolne. No tak, ale obsługa sobie odpoczywa nie licząc się z czasem Kowalskiego. Stojąc tak i czekając zaczepia go dawno niewidziany znajomy. Na standardowe pytanie: „co słychać?”,  Janek odpowiada również jakże standardowo: „stara bida”. Z rozmowy dowiaduje się jakiego to niegodziwego szefa ma jego znajomy, jednak Kowalski nie pozostaje dłużny, o nie! Przecież to on musi mieć najgorzej. Podchodząc do kasy kończy tą licytację na problemy, porażki i wszystko, co najgorsze. Gdy dociera już do domu jest tak zmęczony, że najchętniej przysnąłby przed TV, lecz znając życie żona, dzieci, lub chociażby pies uniemożliwi mu to.
 
Czytając tak, o życiu Janka Kowalskiego można stwierdzić, że Polacy mają przechlapane. Jednak według mnie wcale tak nie jest. Janek narzeka, ale narzeka, bo to po prostu lubi, zresztą narzekając zawsze dogada się z drugim Polakiem. Nic tak przecież nie łączy jak wspólne problemy, nawet te urojone. A nawet jeśli Kowalski nie ma daru czarnowidztwa, to w Polsce chyba musi go wyćwiczyć. Tutaj nie mówi się otwarcie o swoim szczęściu i braku problemów. Ponoć w przysłowiach zawarta jest mądrość narodu, a przysłowie mówi: „nie śmiej się, jak głupi do sera”. Więc wypada się nam dostosować, chyba, że jesteśmy tym typowym Jankiem Kowalskim i po prostu, z czystej „polskości” to lubimy.
 
Anna Sawa

Komentarze
Logowanie
Ogłoszenia uczelni
Imprezy

Zgłoś temat



Coś widziałeś, coś Cię interesuje, chcesz żebyśmy o tym napisali?

Napisz do nas
redakcja@studentcafe.pl

Rozkład jazdy

Jeżeli chcesz zamieścić tutaj swoją ofertę skontaktuj się z nami: redakcja@studentcafe.pl

http://www.trip-trick.pl
http://www.ebusy.pl
http://www.rotunda.saletyni.pl
http://www.rzeszow.aiesec.pl
Wyższa Szkoła Informatyki i Zarządzania z siedzibą w Rzeszowie
Adres: ul. Sucharskiego 2, 35-225 Rzeszów, fax: +48 17 866 12 22 e-mail: wsiz@wsiz.rzeszow.pl
Wszelkie Prawa Zastrzeżone, Wyższa Szkoła Informatyki i Zarządzania w Rzeszowie © 2008