Rozpoczął się Mundial, a co za tym idzie, kobietom przyjdzie się zmierzyć z trudnymi chwilami. Będą zastawać swoich mężczyzn rozłożonych na kanapach w barchanowych gaciach i czerwonych podkoszulkach, które swym wyglądem przypominają czasy PRL-u.
Morderczy seans 22 spoconych zawodników rozpoczyna się wraz z hymnem. Niekiedy kibic przed telewizorem tak bardzo się wczuje, że stanie niczym zawodnicy na zielonej murawie i przed ekranem odśpiewa drużynową pieśń. Potem już może zasiąść na kanapie i oddać się emocjom. „Gol!”, „spalony!”, „no jak ty grasz idioto!” – to tylko niektóre z haseł, jakie będzie można usłyszeć.
Od czasu do czasu, znudzony mężczyzna podrapie się po włochatym brzuchu. Jak się zasmuci to chwilę posapie, pojęczy i powzdycha, jakie to życie niesprawiedliwe. Później znów w okrzyku radości podskoczy, a gdy jego drużyna przegra zdawać mu się będzie, że trafił w czeluście najgorszego piekła i pogrąży się w wielkim żalu. Na nic pocieszanie i miłe słówka. Ale spokojnie, ten stan na szczęście nie trwa wiecznie. Facet chwilę powrzeszczy, pozłości się i wszystko wróci do normy. Mundial to trudny okres dla mężczyzny. Siedząc w pracy, cały czas rozmyśla jak tu się wyrwać i w końcu zasiąść przed telewizorem. Telewizor to najlepszy przyjaciel faceta, a jak już pokazują tam piłkę to nie ma zmiłuj.
Kobiety, musicie wykazać się wielką cierpliwością i roztropnością. W tej wojnie z mężczyznami nie wygra żadna z nas. I nawet gdybyś z pełną determinacją stanęła przed nim w seksownej bieliźnie, zawsze usłyszysz „weź no zejdź, bo nic nie widzę”. Najlepiej, więc wykorzystać ten czas i zająć się czymś przyjemnym. Mężczyźni nie zauważą nawet, że nas nie ma. No chyba, że skończy im się piwo.
Karolina Mitka