Ile razy budziliście się rano mając to nieodparte uczucie, że potrącił Was autobus? Nie trzeba raczej komukolwiek tłumaczyć, że ten stan nieważkości to najzwyczajniejszy w świecie kac. Kac to straszny okres dla zwykłego śmiertelnika, w którym zwykle zaobserwować można różne dziwne zjawiska, np. niezwykle głośny tupot mrówek, które okazują się wbrew pozorom nie takie małe, zbyt głośno oddychający sąsiad z bloku obok albo świat, który widzimy w nienaturalnych kolorach. A przecież nie wypiliśmy aż tyle!
Czy czuliście się kiedyś jak Gołota po starciu z Adamkiem? Może mieliście nadzieję, że jakiś dobry Samarytanin was dobije? Ten trzyliterowy morderca pokonał już nie jednego. Pierwsza myśl, jaka przychodzi rano do głowy to: Już nigdy więcej! Zdecydowanie, definitywnie i finalnie. Ile to już razy mieliście się dostosować właśnie do tej rady. Na myśl nasuwa mi się powiedzenie: „Polak mądry po szkodzie”, powiedziałbym raczej „Polak mądry do następnego razu”. A przecież alkohol szkodzi. Wpływa niekorzystnie na cały organizm: wątrobę, trzustkę, żołądek, serce, skórę i potencję. Obniża odporność i zwiększa podatność na różne infekcje i choroby zakaźne. Atakuje układ nerwowy, czyli jednym słowem ogłupia.

Na kacu denerwuje nas nawet dźwięk bicia własnego serca, a nic nie pomaga, słowo "umrzeć" brzmi jak najpiękniejsza muzyka. Każdy z nas na pewno próbował wielu metod, by pozbyć się, jak to mówią Japończycy, futsuka yoi, czyli bólu głowy po ostrym piciu. Przykładowe metody, które go uśmierzą to zimny prysznic, lekkostrawne śniadanie, picie dużej ilości płynów, uzupełnienie niedoboru witamin, sen albo ćwiczenia. Można się również posłużyć lekami na dolegliwości związane z kacem np. Paraxine, Alka-Seltzer czy 2KC. Oczywiście żadna z powyższych metod nie działa w 100%, a jedynie łagodzi i uspokaja naszego mordercę. Ja osobiście polecam pewną dość interesującą metodę na kaca. Stajemy w pozycji wyprostowanej. Następnie pochylamy się, coś w stylu ukłonu. Zostajemy w tej pozycji i bardzo szybko obkręcamy się parę razy dookoła własnej osi. Efekt gwarantowany! Następnym razem dobrze się zastanowimy przypominając sobie stan, jaki wywołuje powyższa metoda….
Tak naprawdę, najlepszą metodą jest po prostu nie pić, a przynajmniej się ograniczyć. Jak już wcześniej wspomniałem „Polak mądry po szkodzie”, ale zastanówmy się, ile razy trzeba jej doświadczyć, aby wreszcie zmądrzeć?
Oczywiście jest też druga strona medalu. Impreza, która się udała i bawiliśmy się na niej po prostu świetnie. Przecież wszystko pamiętamy! No cóż… możemy się zawsze pocieszać tym, że nie tylko my odczuwamy syndrom dnia poprzedniego. Nie wiem, co komu po takim pocieszeniu. Ja bym po prostu wolał wyłączyć ten młot pneumatyczny w swojej głowie…
Marek Koszuta
Fot: Katarzyna Pięta