Postanawiam sobie, że...
Niektórzy uważają, że świętowanie Nowego Roku to przesada, komercja i kicz. To prawda, że w okresie przedsylwestrowym we wszystkich mediach roi się od noworocznych reklam oraz życzeń, składanych przez wielkie firmy.
Dla niektórych jednak to coś więcej. Mimo, że każdy najzwyklejszy dzień może być tym, w którym postanawiamy to zmienić, najłatwiej to zrobić na początku nowego roku. Dlaczego? Bo wszyscy to robią.
Wielu uważa, że nikt później tych postanowień nie realizuje. Ludzie zapominają i wracają do starego trybu życia. I tu znów wyłania się nam mniejszość. Ktoś wróci w 2010 roku do wymarzonej wagi, ktoś będzie pracował ciężko i zda maturę z biologii na osiemdziesiąt procent, ktoś inny w ogóle przejdzie do następnej klasy, co wydawało się dla niego nie lada wyczynem. Może między tymi ludźmi staniesz także Ty?
Wystarczy tylko dać sobie solidnego kopa w cztery litery i powiedzieć: “zmieniam coś na lepsze i kropka”. Jeden z bohaterów filmu “Chłopaki nie płaczą” Olafa Lubaszenki, młody chłopak, Laska, który bez przerwy pali zioło, mówi do Kuby Brennera: “… wystarczy, że odpowiesz sobie na zaj***, ale to zaj*** ważne pytanie: co lubię w życiu robić? A potem zacznij to robić”. Proste i prawdziwe. I nawet jeśli jest już prawie luty, to nie szkodzi. Ważne, że w ogóle postawi się na zmiany. Gdy tylko oddasz się czemuś duszą i ciałem, reszta przyjdzie sama. Obiecuję.
Berenika Haduch