Trybuna otwarta > Okiem studenta

Humor Foto Grafika

Get Adobe Flash player


Poradnik obrony przed współpasażerami

Komunikacja miejska – autobusy, tramwaje, w ostateczności trolejbusy – wielokulturowy tygiel biernej agresji, w którym każdy znajdzie sobie kogoś do nienawidzenia. Codziennie, cichą wojnę prowadzą między sobą emeryci, uczniowie, prostytutki, studenci, dresiarze, nauczyciele, katoliccy ultrasi, kolorowi i rasiści.
 
 
Co dziwne, mimo wewnętrznych animozji, ta sterowana przypadkiem, tymczasowa zbieranina potrafi wykreować typowe dla tłumu zbiorowe ja – ograniczony umysłowo supermózg o wypaczonej, rozmytej odpowiedzialności zjednoczony wspólnym celem, jakim jest utrudnienie wejścia potencjalnym nowym pasażerom, którzy, jeśli jednak wcisną się do pojazdu, sami postępują tak samo na kolejnych przystankach.
 
Jeżdżąc MPK, każdy po pewnym czasie wypracowuje własne metody na przetrwanie trasy z możliwie jak najmniejszą ilością siniaków, zanieczyszczeń ubrania i emocjonalnych traum. W komunikacji miejskiej nie ma miejsca na konwenanse czy dobre maniery, podstawą jest utrzymanie się przy drążku. Kiedy ktoś napiera na nas sugerując, że chce przejść, najlepiej przepuścić go za plecami, nawet sekundowy brak kontaktu z rurką skutkuje utratą wywalczonego łokciami miejsca i w najlepszym wypadku kompromitacją przy najbliższym hamowaniu.
 
Jeśli nie mamy ochoty na poznawanie nowych ludzi, nie należy też przyłączać się do znajomych, którzy już z kimś dyskutują. Można mieć pewność, że jeśli nawet w przyszłości rozmówcy kolegi lub koleżanki nie zechcą poznać nas bliżej, to staniemy w obliczu niezręcznej sytuacji – przywitać się, czy nie?
 
 
Poza wypracowanymi mechanizmami obronnymi, dobrze jest mieć odpowiedni sprzęt. Odtwarzacz MP3 pozwoli nam odciąć się od poruszanych przez zupełnych ignorantów tematów politycznych, popkulturowego bełkotu wyuzdanych gimnazjalistek czy miłosnego gruchania par, które między zdaniami wylizują sobie twarze jak bezdomne psy. Ponadto, złośliwcom humor może poprawiać fakt, że słuchając muzyki wystarczająco głośno uprzykrzają podróż całej reszcie.
 
Istnieje jednak zjawisko, przed którym nie uchronią nas nawet najlepsze słuchawki dokanałowe – przedszkolaki, albo jeszcze gorzej. Nauczanie początkowe jest bardziej przebiegłe, a do tego uzbrojone w tornistry i worki na buty. Na szczęście takie wielobarwne, karłowate tsunami emitujące jednostajny pisk w ramach entuzjastycznego komentarza do każdego elementu otoczenia pojawia się stosunkowo rzadko. Poza tym, jeśli interesuje nas naprawdę szczera opinia na temat naszej fryzury czy nowych butów to juniorzy okazują się bardzo przydatni.
 
Audio mamy zatem z głowy. Patrząc przez okna, bądź czytając – choć do tego drugiego będziemy musieli zdobyć miejsce siedzące – możemy też uniknąć żałosnych obrazków smarkania w rękaw i pojedynków na spojrzenia z typkami próbującymi naszym kosztem podnieść sobie samoocenę. Pozostają jednak zapachy, te wyeliminować znacznie trudniej. Nos człowieka ma w procesie ewolucji stopniowo zaniknąć i jestem przekonany, że konieczność korzystania z komunikacji publicznej była jednym z ważniejszych bodźców dla matki natury. Obecnie jednak zmuszeni jesteśmy zmagać się latem z przepełnionym feromonami odorem zapoconych ciał jak i odrzucającą w zimowe poranki wonią naftaliny, kontrapunktowaną przez piaskowo-solny sorbet w którym grzęźnie się po kolana.
 
Ograniczając ilość zewnętrznych bodźców, z pominięciem kloacznej wręcz kwestii zapachów i przy odpowiednim wyrachowaniu można jakoś dotrzeć do celu, wyczołgać się na zewnątrz i głęboko odetchnąć mieszaniną gazów cieplarnianych. Są jednak osoby – masochiści, czasem naukowcy – dla których komunikacja miejska może być miejscem przyjaznym. Na podstawie interakcji i zachowań w MPK da się pisać monumentalne prace naukowe. Można by zbadać np. „Wpływ syreny policyjnej na metabolizm osób po sześćdziesiątce”. Jak tylko autobus zwalnia przy wypadku i błyskają czerwono-niebieskie światła radiowozów, emeryci wpadają w amok – ci sami staruszkowie trzęsący się na ustąpionych im miejscach, rachityczni old-timerzy przycinani niekiedy drzwiami podczas niezdarnych prób opuszczenia pojazdu rzucają się do okien, jak na amfetaminowym kopie podciągają się na drążkach, by – przysięgam widziałem to na własne oczy – na sztucznej szczęce zakleszczyć się pod sufitem i chłonąć wyblakłymi oczami czyjeś mniejsze lub większe tragedie. 
 
Poza tym, mógłby ktoś w końcu sprawdzić, kto lub co wyciąga seniorów z łóżek o 7 rano w dzień powszedni i każe im jechać na drugi koniec miasta w takim ścisku. Jeżeli nikt się tym na poważnie nie zajmie, to obiecuję, dożyję emerytury i sam się dowiem.
 
Grzegorz Ziemba
Fot: Jakub Ochnio

Komentarze
Logowanie
Ogłoszenia uczelni
Imprezy

Zgłoś temat



Coś widziałeś, coś Cię interesuje, chcesz żebyśmy o tym napisali?

Napisz do nas
redakcja@studentcafe.pl

Rozkład jazdy

Jeżeli chcesz zamieścić tutaj swoją ofertę skontaktuj się z nami: redakcja@studentcafe.pl

http://www.trip-trick.pl
http://www.kinozorza.pl
http://www.wieczernik.rzeszow.pl
http://www.ebusy.pl
Wyższa Szkoła Informatyki i Zarządzania z siedzibą w Rzeszowie
Adres: ul. Sucharskiego 2, 35-225 Rzeszów, fax: +48 17 866 12 22 e-mail: wsiz@wsiz.rzeszow.pl
Wszelkie Prawa Zastrzeżone, Wyższa Szkoła Informatyki i Zarządzania w Rzeszowie © 2008