Dziesięć lat temu, kiedy w życie wszedł standard USB 2.0, nikt nie myślał o jego następcy. Zaletą urządzenia, które możemy podłączyć poprzez port szeregowy USB było to, że nie potrzebowaliśmy do tego żadnego zasilacza, bądź ponownego uruchamiania naszego komputera.
Standardowo USB 2.0 przesyła dane teoretycznie z prędkością maksymalną do 480 Mb/s, lecz nie zawsze ma to swoje odzwierciedlenie w praktyce. Najnowszy standard USB 3.0 ma być znacznie szybszy. Prędkości jakie mają osiągać dane przesyłane przez port dochodzić będą aż do 5 Gb/s. Łatwo możemy przeliczyć, że szybkość w porównaniu do wcześniejszych standardów zwiększyła się dziesięciokrotnie. Wtyczka nowego USB została wyposażona w dodatkowe pięć styków – w sumie ma ich aż dziewięć.
Nowy kabel posiada aż dwie pary przewodów. Jedna odpowiedzialna jest za przesyłanie oraz odbieranie danych, natomiast druga dodatkowa para to zasilanie oraz uziemienie. Czy USB 3.0 ma zatem jakieś wady? I tutaj właśnie zaczynają się schody. Aby osiągnąć maksymalną prędkość przesyłania danych komputer, do którego będziemy chcieli podłączyć nowy standard, musi posiadać nowe gniazdo, które również, jak przewody oraz wtyczka, zostało powiększone. Wiąże się to z dodatkowymi wydatkami. Obecnie płyty główne wyposażone w port USB 3.0 kosztują ok. 450zł. Istnieje również możliwość podłączenia poprzez specjalną kartę, która możemy podpiąć do PCI-Express. Koszt takiej karty mieści się w przedziale zaczynającym się od 100zł, więc może warto zastanowić się nad takim nabytkiem?
Łukasz Semko
Fot: Onet.pl