Blog Redakcyjny

Humor Foto Grafika

Get Adobe Flash player


Czas

Znienawidzony przeze mnie głos o tak wczesnej porze zmusza mnie do otworzenia oka „Wstajemy kochanie, wstajemy szkoda tak pięknego dnia...” z uporem maniaka poszukuje w fałdach ciepłej pościeli telefonu, żeby wyłączyć natrętny głos budzika.
 
Pierwsze promienie słońca wkradają się przez okno, a ja oszukuje swój organizm i przyciskam nie ubłagalnie po raz kolejny przycisk drzemki... Kochane pięć minut, są jak wybawienie, wybawienie, które z 5 minutowej drzemki przeradza się w kilkanaście dodatkowych minut spaniach.
 
Chociaż za każdym razem, kiedy wciskam klawisze telefonu pięciominutowa drzemka przeradza się zaledwie w sekundy. Wydaje mi się, że mam czas jedynie na bezmyślne przyciskanie klawiszy telefonu. Zamyka i otwieram oczy spoglądając ze smutkiem na zegarek. Czas, gdybym mogła go właśnie teraz zatrzymać...
 
Powoli wyciągam nogi na zimne panele, słyszę jak łóżko wzywa mnie do siebie... No nic, dzisiaj nie mogę spać ani chwili dłużej...
 
Chwila, właśnie, która jest właściwie godzina? Nagle czas pędzi jak oszalały, szybko myję zęby, ubieram się, śniadanie? Nie, teraz nie mam na nie czasu...
 
Zamykam drzwi i pędem biegnę po schodach, potem szybkim krokiem na przystanek, a w głowie jeszcze mam słodkie marzenie o 5 minutowej drzemce...
 
Spoglądam na stojących wokół mnie ludzi, wszyscy w ciepłych szalach i grubych płaszczach myślami są pewnie tam gdzie ja – w swoich łóżkach... Rozglądam się nerwowo, patrząc czy w oddali nie ma mojego autobusu. Mam tylko nadzieje, że nie spóźniłam się. Ach, ten czas zawsze ucieka wtedy, kiedy powinien płynąc wolniej i przyspiesza gdyby mógł zwolnić.
 
Z piskiem opon podjeżdża czerwony pojazd, czyżby się spieszył? Skąd ten pośpiech? Wsiadam do autobusu, patrze w górę, czerwone literki przesuwają się powoli. No tak, czyje imieniny są dzisiaj to już wiem, ale która właściwie jest godzina?
 
Oooo... Mam jeszcze dużo czasu. Powoli przejeżdżam codzienną trasę z domu na uczelnie. Stoję spokojnie w korkach, ale powoli spokój zamienia się w lekkie zdenerwowanie, no bo jak to tak? Miałam tyle czasu, a za chwilę się spóźnię. Znowu ten czas depcze mi po piętach, goni mnie coraz bardziej.

Wysiadam z autobusu i idę szybciutko na uczelnie, szukam sali witam się ze znajomymi i zaczynam zajęcia. Nareszcie spokojnie siedzę, jestem na miejscu...
 
Zajęcia płyną szybko jak nigdy, ledwo podnoszę głowę pełną marzeń o spaniu, a już słyszę, że na dzisiaj to wszystko.
Zadaje sobie w myślach pytanie, może ten czas nie jest aż taki zły?
 
Mamy przerwę! Jak dobrze nareszcie usiąść z przyjaciółmi i porozmawiać. Ale ledwo zaczynamy rozmawiać, a już za chwilkę kolejne zajęcia. No nic, co zrobić? Powoli idziemy do kolejnej sali... Tym razem czas nie jest tak łaskawy jak poprzednio, powoli i mozolnie przechodzimy przez kolejne punkty wykładu.
 
Spoglądam na zegarek wiszący na ścianie, już mam pytać koleżanki czy ten zegarek w ogóle działa, kiedy dostrzegam delikatnie przesuwającą się wskazówkę!  - Jeszcze tylko godzina i 13 minut do końca – myślę. Rozglądam się po sali, kilka ławek dalej koleżanki rozwiązują krzyżówki, czy sudoku. Chłopak przede mną czyta książkę, inni malują kwiatki, a w oddali słyszę: a4? Trafiony zatopiony.
 
Uśmiecham się do siebie. No tak, każdy ma jakiś sposób na walkę z czasem. Ponownie patrzę na zegarek, jeszcze tylko godzina i 12 minut... W głowie robie rachunek: minuta ma 60 sekund, godzina 60 minut... no tak bez wątpienia trochę tu jeszcze posiedzę. Wyciągam swoje notatki i zmuszam się do zapisywania istotnych spraw. To dziwne, ale kiedy nie myślę o czasie, słyszę po raz kolejny: do zobaczenia za tydzień. Nareszcie!
 
Co w ogóle dzieje się z tym  czasem? Przechodzimy do kolejnej sali, siadam otwieram zeszyt zaczynam notować. Wszystko byłoby dobrze gdyby nie to, że zaczynam robić się głodna. Brak czasu na śniadanie daje się we znaki. Przecież to i tak już pora obiadu. Przykrywam ręką brzuch i modlę się o to, żeby tylko głośno nie zaburczał. Staram się nie myśleć o jedzeniu, odliczam jedynie minuty, już tak niedługo, czemu ten czas w ogóle nie płynie?

Na dzisiaj koniec, jak dobrze! Szybko udaje się do sklepu po bułkę.  - Przykro mi ale już nie ma bułek o tej godzinie - słyszę w bufecie. Spoglądam ze złością na panią, na siebie i wedle przysłowia  Polak głodny to,  zły, proszę o batonika, którego pożeram w mgnieniu oka.
 
Żegnam się z przyjaciółmi i idę na przystanek. Nie patrze na to, która godzina, widzę przez brudne okna autobusu, że robi się już ciemno. Wysiadam  i powoli idę do domu, już mi się nie spieszy, głód został złagodzony kolejnym batonikiem.
Nagle podchodzi do mnie starszy pan i pyta o godzinę. Z przykrością stwierdzam, że nie mam zegarka. Na co on odpowiada, przecież szczęśliwi czasu nie liczą! Uśmiecham się do siebie. Co racja, to racja...
 
         Magdalena Mieszawska

Komentarze
Pikuś 2009-12-01 18:14:25
Bardzo ciekawy tekst. Co do długości to wręcz za krótki. Czekam na kontynuacje.
Kaa 2009-11-27 23:24:00
Niekoniecznie krótszy tekst jest atrakcyjniejszy w Internecie. Wina nie leży po stronie długich (niby nieatrakcyjnych) tekstów, ale po stronie czytelników i ich niechęci do czytania. Jak dla mnie powyższy tekst jest opisem jednego dnia studenta:)
Anitax 2009-11-26 10:23:35
Troszkę przydługawa ta proza życia. Krótszy tekst jest atrakcyjniejszy w Internecie.
Logowanie
Ogłoszenia uczelni
Imprezy

Zgłoś temat



Coś widziałeś, coś Cię interesuje, chcesz żebyśmy o tym napisali?

Napisz do nas
redakcja@studentcafe.pl

Rozkład jazdy

Jeżeli chcesz zamieścić tutaj swoją ofertę skontaktuj się z nami: redakcja@studentcafe.pl

http://www.trip-trick.pl
http://www.rotunda.saletyni.pl
http://www.ebusy.pl
http://www.wieczernik.rzeszow.pl
Wyższa Szkoła Informatyki i Zarządzania z siedzibą w Rzeszowie
Adres: ul. Sucharskiego 2, 35-225 Rzeszów, fax: +48 17 866 12 22 e-mail: wsiz@wsiz.rzeszow.pl
Wszelkie Prawa Zastrzeżone, Wyższa Szkoła Informatyki i Zarządzania w Rzeszowie © 2008