Być piękną to marzenie każdej kobiety. Ładna twarz, smukła figura, modne ubrania to współczesne wyznaczniki piękna. Jednym z najlepszych dowodów na to są coroczne wybory miss. Z Kingą Jaworczyk, uczestniczką wielu konkursów piękności, rozmawiała Anna Waliłko.
STUDENTCAFE: Czy uważasz, że jesteś piękna?
Kinga Jaworczyk: Szczerze mówiąc? Tak. Oczywiście, w takim przekonaniu utwierdziły mnie liczne konkursy piękności, w których miałam możliwość uczestniczyć. Odnoszone sukcesy sprawiły, że przestałam się czuć jak „szara myszka” i zaczęłam być atrakcyjną kobietą, która podoba się zarówno sobie jak i innym.
S: Bez konkursów piękności nie dostrzegałaś, tego że jesteś atrakcyjna? Przecież gdybyś uważała się za osobę nieatrakcyjną nie zgłosiłabyś się na kandydatkę na miss?
KJ: Uważałam się zawsze za dziewczynę taką jak każda inna, ale faktem jest, że miałam powodzenie wśród chłopaków. Koleżanki też patrzyły na mnie z zazdrością. Dzięki temu nabrałam pewności siebie i zrozumiałam, że jestem „jakaś”, inna niż wszystkie.
S: Co to znaczy być „jakąś”, „inną niż wszystkie”?
KJ: Czuje się bardzo kobieca, pociągająca, noszę modne, eleganckie ubrania, mam ładną figurę, ciekawą fryzurę i wiele innych cech, które sprawiają, że przyciągam uwagę otoczenia.
S: Wybory miss piękności to przecież rywalizacja kobiet, które odznacza nieprzeciętna uroda, a nie modny ciuch czy fryzura na topie?
KJ: Nie rozumiesz czym dzisiaj jest piękno. Nie chodzi o to, aby mieć ładną buzię, ale o to żeby twój wizerunek wyróżniał się od wyglądu wszystkich naokoło. Trzeba być oryginalnym, niepowtarzalnym. Ubrania czy fryzura są tego nieodłącznymi elementami.
S: To dlaczego te konkursy nazywają się wyborami miss piękności a nie oryginalności? Przecież wszystkie stroje oraz uczesania dobierane są przez stylistów i fryzjerów już tam na miejscu. Ty sama nie decydujesz o tym, jak wyglądasz na wybiegu.
KJ: Piękny i oryginalny to te same pojęcia. Gdybym chodziła ubrana jak obdartus nie byłabym raczej piękna, prawda?
S: Ale mówi się, że to nie szata zdobi człowieka?
KJ: Nie rozumiem…
S: Co dał Ci udział w wyborach miss? Jedynie poczucie własnej wartości i pewność siebie?
KJ: Ładnej dziewczynie zawsze w życiu jest łatwiej. W szkole mam wyrobioną bardzo dobrą opinię, znajomi mnie szanują. Poza tym każde zwycięstwo wiąże się z nagrodą.
S: Jakiego rodzaju są to nagrody?
KJ: Najczęściej określone kwoty pieniężne, czasem też nagrody rzeczowe, na przykład raz udało mi się zdobyć laptopa.
S: Czy ty również oceniasz ludzi po wyglądzie?
KJ: Często… zwłaszcza osobników płci przeciwnej! Ale mam kilka koleżanek, które nie są zbyt ładne, a jednak mam z nimi dość dobre relacje.
S: A charakter, osobowość, czy one się nie liczą? Nie można być szanowanym za to kim się jest a nie jak się wygląda?
KJ: Nie w tych czasach, żeby chłopak podszedł do dziewczyny na dyskotece ona musi się rzucać w oczy, być dla niego szczególna, aby z całego tłumu wybrał akurat ją. Wydaje mi się, że to stwierdzenie, że liczy się ludzkie wnętrze, nie uroda jest już dość przestarzałe.
S: Co radzisz dziewczynom, które podobnie jak ty kiedyś, są „szarymi myszkami” i nie są zbyt pewne siebie?
KJ: Muszą zainwestować w swój wygląd, zmienić styl, iść do dobrego fryzjera, kosmetyczki. Ludzie zaczną na nie zwracać uwagę a one poczują się wyjątkowe.
Rozmawiała: Anna Waliłko