Socjolog z wykształcenia i zamiłowania, buszujący w sieci i okolicach marketingu, pomysłodawca i organizator wielu inicjatyw, prowadzący zajęcia i szkolenia, a ponadto Człowiek Roku Polskiego Internetu 2010 – z Mateuszem Tułeckim rozmawiała Klaudia Kwaśnik.
S: Czym może zafascynować Internet?
Mateusza Tułecki: Internet jest przyszłością. To jest niesamowita, interaktywna branża, która się rozwija i wchłania nowych ludzi. W Internecie fascynujący jest fakt, że jest on narzędziem, gdzie możemy znaleźć wszystkie wydarzenia, sytuacje i relacje, które dzieją się off-line. Są to między innymi kontakty międzyludzkie, nawiązywanie nowych relacji i podtrzymywanie ich. Jest to jedyne medium, przy którym spędzamy tak wiele czasu i uczymy się go wykorzystywać do coraz bardziej zaawansowanych celów. Jest on absolutnie niesamowity.
S: Czy według Pana Internet jest zagrożeniem dla pozostałych mediów?
M.T.: Internet na pewno nie wygryzie pozostałych mediów. Po prostu prasa, radio, telewizja muszą znaleźć swoje miejsce, a Internet w jakimś stopniu ma ich wspomagać. Nie oszukujmy się każda szanująca się np. stacja radiowa ma rozbudowany serwis internetowy. Natomiast w prasie drukowanej powinien pojawiać się zupełnie inny typ prowadzonej narracji. Wszyscy, wszystko wiedzą z sieci, a do prasy sięgać będą po dogłębne komentarze i analizy.
S: Walka z nielegalnymi wysypiskami śmieci, organizator XRAII, konferencji InternetBeta, prowadzenie zajęć oraz szkoleń, a do tego praca nad doktoratem. Jak znaleźć na to wszystko czas?
M.T.: Staram się wszystko zorganizować. Jednak często mi to nie wychodzi, bo jestem zupełnie niepoukładany. Kiedyś przy wejściu do mojego pokoju miałem napis, że tylko idioci dbają o porządek, natomiast geniusze kontrolują chaos i uczę się zarządzać tym chaosem. Bo tak naprawdę, o to w tym wszystkim chodzi. Owszem planuje pewne działania, ale i tak w momencie, kiedy zacznę je już robić, zmieni się pięć tysięcy rzeczy. Podsumowując, codziennie staram się ustalić, które rzeczy są najważniejsze i które mam zrobić, a następnie staram się to wszystko trzymać w ryzach.
S: Statuetka Człowieka Roku Polskiego Internetu 2010 jest zwieńczeniem tego wszystkiego?
M.T.: Jest to na pewno wielki krok, bo zostałem doceniony. I to pozwala mi przypuszczać, że jednak obrałem dobrą drogę. Co prawda była to już druga nominacja, ale nie spodziewałem się i nie liczyłem na wygraną. Jednak parę dni przed imprezą dzwonili do mnie codziennie, wysyłali maile czy na pewno będę i wtedy zacząłem się poważniej zastanawiać. I udało się. Trafiłem do pierwszej trójki i na dodatek zgarnąłem główną nagrodę wieczoru. Ale jest to dopiero początek, bo wiele projektów robię w tym momencie i zobaczymy co z tego wyjdzie.
S: Taka nagroda to spora odpowiedzialność, czy kłębią się w Pana głowie jakieś nowe pomysły?
M.T.: Oczywiście. Wiele pomysłów, które nie ujrzały światła dziennego siedzi mi tam gdzieś w głowie, ale na razie nie chce o nich mówić. Mam również wiele propozycji jeśli chodzi o współpracę przy tworzeniu nowych projektów, itp. I w sumie strasznie mnie to kręci, ponieważ lubię nowe rzeczy wymyślać i nowe rzeczy tworzyć.
S: Jakie to uczucie słyszeć bądź czytać o sobie, że jest się człowiekiem promującym stolicę Podkarpacia?















Dodaj nową odpowiedź