view counter

Marketplace

Wywiad z Moniką Hunią, studentką trzeciego roku Wyższej Szkoły Informatyki i Zarządzania w Rzeszowie na kierunku Ekonomii, specjalizacja Biznes międzynarodowy oraz Rachunkowość.

Monika HuniaStudentcafe: W tym roku Wasza drużyna zajęła czwarte miejsce, jak wielki był to dla Pani sukces?
Monika Hunia: Mimo tego, że to czwarte miejsce jest takie najgorsze uważam, że to jest duży sukces. Dla mnie sukcesem jest to, że znaleźliśmy się w tej czwórce najlepszych, bo z tego, co się orientuję to w tym konkursie było około osiemdziesiąt drużyn, także myślę, że jest to pewien sukces.


S: Powiedziała Pani, że to najgorsze miejsce, czy można je porównać tak jak w sporcie do miejsca poza podium?
M.H.: W pewnym sensie na pewno, bo szkoda, że to nie było wyżej. Za zajęcie trzeciego miejsca chociażby dostaje się certyfikat, to jest coś, co może się przydać nam w życiu, a niestety z tego czwartego miejsca wiele korzyści nie mamy, oprócz satysfakcji i zdobytej wiedzy na przyszłość.

S: Aby dostać się do finału musieliście przejść wcześniejsze eliminacje, jak one wyglądały i z iloma drużynami musieliście się zmierzyć?
M.H.: Eliminacje to było podzielenie wszystkich zawodników na pewne drużyny. Były drużyny czteroosobowe i później grały one z pięcioma bądź czterema innymi drużynami. Rywalizowaliśmy między sobą tak samo jak na finałach. Różnica była taka, że w eliminacjach nie wygrywały osoby, które zajęły pierwsze miejsce w danej grupie, tylko brano najlepsze wyniki ze wszystkich drużyn.

S: Zatem jak wyglądał sam finał? Czy było coś takiego, co sprawiło Wam największą trudność?
M.H.: To podejmowanie decyzji i presja czasu. Na niektóre zadania było zbyt mało czasu. Gdybyśmy pojechali tam nieprzygotowani, to wydaje mi się ze ani tyle byśmy nie zrobili.

S: Ile było czasu?
M.H.: To zależało od kwartału, który mieliśmy przejść, ale średnio to było około półtorej godziny, więc na decyzję troszkę mało, zwłaszcza, gdy wyniknął między nami jakiś tam konflikt, jednak cały czas pracowaliśmy w grupie i wspólnie podejmowaliśmy decyzje, bo z tego, co wiem inne drużyny podzielone były na ekipy, że każda osoba jest odpowiedzialna za coś innego. U nas owszem też był jakiś podział, ale raczej staraliśmy się wszystko robić wspólnie.

S: Dzięki tej grze między innymi uczycie się marketingu i zarządzania, czy faktycznie przekłada się to na rzeczywistość?
M.H.: Myślę, że może, bo człowiek uczy się całe życie, a to jest taki przykład, kiedy ja mogę coś zrobić, mogę jakoś postąpić, ale nie ponoszę za to realnych konsekwencji, nie idą za tym pieniądze, to jest gra. Także ryzyko może nam się tutaj opłacić, możemy zobaczyć, co się stanie, jeśli tak albo inaczej postąpimy.

S: W tamtym roku drużyna z naszej uczelni zajęła pierwsze miejsce. Czy to czwarte nie jest w jakimś sensie porażką?
M.H.: Na pewno tak. Jesteśmy jakby porównywani do tej wcześniejszej drużyny, a jeżeli ktoś nas nie porównuje to sami to robimy. Tamci byli lepsi, im się lepiej udało. Może byli bardziej przygotowani.

S: Czego się Pani najwięcej nauczyła dzięki tej grze?
M.H.: Na pewno współpracy, ponieważ poznałam nowe osoby. Tych kolegów z drużyny wcześniej nie znałam. Wiem też, że z nowymi ludźmi można bardzo dobrze współpracować, wcale się nie trzeba znać. Na pewno pokazało mi to jak postępować na rynku. Wszelkie, wielkie zmiany ceny nie są korzystne czy różne inne postępowania, to także, że trzeba patrzeć na całość, a nie tylko na jeden wybrany aspekt. Nie wystarczy patrzeć tylko i wyłącznie na marketing, trzeba też zwrócić uwagę na inne rzeczy.

Dodaj nową odpowiedź

Zawartość pola nie będzie udostępniana publicznie.
  • Możesz umieszczać filmy używając składni: [video:adres_do_filmu]

Więcej informacji na temat formatowania

CAPTCHA
Musisz wpisać słowa widoczne poniżej. To taki test sprawdzający czy nie jesteś robotem internetowym, pomagasz tym samym digitalizować książki. Uwaga! Wielkość liter ma znaczenie.

Reklama