Młodzi, przystojni i do tego utalentowani, czyli Audiofeels, genialni muzycy poznani dzięki programowi „Mam Talent”. Z Bartkiem Lehmannem (Źrebak), Marcinem Illukiewiczem (Illuk) i Patrykiem Ignaczakiem (Cypis) rozmawiały Edyta Kowalska i Berenika Haduch.
Studentcafe: Czy nie uważacie, że w XXI w. sama imitacja instrumentów muzycznych nie wystarczy? Czy planujecie w przyszłości użycie instrumentów?
Illuk: Nie chcemy używać instrumentów, byłoby to w pewien sposób oszustwem. My znaleźliśmy sobie patent na to, co robimy i co nam daje frajdę i tego staramy się trzymać. Jeżeli mówimy naszym słuchaczom, że jest tak, a nie inaczej, nie będziemy ich oszukiwać żeby zrobić jakiś lepszy efekt, a poza tym uważamy, że głos ludzki jest najpiękniejszym instrumentem, bo jest dany od Boga.
Źrebak: Generalnie instrument ma swoją barwę i skalę. Z głosem ludzkim jesteśmy w stanie zrobić znacznie więcej, niż z jednym instrumentem, tak więc eksperymentujemy i jesteśmy w stanie z niego więcej skorzystać.
Cypis: W XXI w. idziemy też pod prąd, bo były instrumenty, ale nie było też do końca takich imitacji głosem instrumentów.
S: Macie takie numery, które są dla Was wyzwaniem i sprawiają Wam szczególne problemy w realizacji?
I: Każdy z utworów stanowił dla nas wyzwanie swego czasu, do momentu, kiedy opracowywaliśmy go i włączyliśmy do swojego repertuaru. Dziś nie są one dla nas wyzwaniem, ale pojawiają się nowe, kolejne – te, które mamy teraz na tzw. patelni.
S: Są kawałki, których nie jesteście w stanie zrobić?
I: Na wszystko jest jakiś patent. Wiadomo, że nie wszystko uda się tak, żeby był fajny efekt. Póki co nie było jeszcze sytuacji, w której podjęliśmy się wykonania jakiegoś utworu, a stwierdziliśmy, że nie odpowiada nam efekt finalny.
C: Nigdy się nie poddajemy.
I: Mamy Patryka (Cypisa – przyp. red.), on jest twardą opoką.
S: Jesteście młodym zespołem. Im więcej występów, tym mniejsza trema? Jakie są Wasze doświadczenia?
C: Nie ma reguły.
Ź: Każdy sobie z tremą radzi na swój sposób. Obecnie mamy większą publiczność. Ja szczerze powiem, że mam coś takiego: jak widzę twarze w pierwszych rzędach, to mam większą tremę, niżbym śpiewał dla trzech tysięcy osób. Dziwna zależność, ale tak jest.
S: Jest was w zespole ośmiu. Często zdarzają się sprzeczki?
I: Dzień bez sprzeczki jest dniem straconym.
Ź: Staramy się zawsze dojść do zgody...
I: Kłócimy się prawie codziennie... Fajne jest to, że my się znamy naprawdę kupę lat. Bartka (Źrebaka – przyp. red.) poznałem dziewięć lat temu, miałem szesnaście lat, on siedemnaście. To że wszyscy śpiewaliśmy w chórze, jeździliśmy w różne części Polski czy też za granicę, łączyło nas i cementowało naszą przyjaźń, taki dalszy muzyczny związek. I dzięki temu każda kłótnia jest tak naprawdę burzą, która przynosi świeże powietrze do zespołu.
S: Czy musicie się czegoś wyrzekać?
Ź: Życia rodzinnego aktualnie, niestety (śmiech).
I: Wydaje mi się, że „wyrzekanie” to jednak za mocne słowo, bo wyrzekać to raczej się można z własnej woli, a u nas pewne rzeczy, z których rezygnujemy są jakby koniecznością, wynikającą z takich a nie innych naszych wyborów i bywa że mamy mniej czasu dla naszych najbliższych i naszych poza muzycznych pasji niż gdybyśmy mieli normalną pracę, ale absolutnie nie ma czego żałować, bo wszystko uda się pogodzić mając wsparcie ze strony najbliższych.















Dodaj nową odpowiedź