view counter

Pop w lumpeksowych ciuchach

Czesław Śpiewa – kontrowersyjny laureat aż trzech ubiegłorocznych Fryderyków, choć specyficzny, to spodobał się polskiej publiczności. W tym roku, Czesław Mozil, powrócił z nową płytą, „Pop”.

Czesław Mozil

STUDENTCAFE: 12 kwietnia obchodzisz urodziny. Czy płyta „Pop”, która miała wtedy premierę, jest prezentem dla Ciebie, czy dla Twoich fanów?
Czesław Mozil:
To taki prezent, którym można się dzielić. Za trzydzieści lat będę patrzył do tyłu i będę mówił: „O! To był ten światek, który wtedy kreowałem.”

S: Doszły Cię już słuchy, jak najnowsza płyta została odebrana?
C.M.:
Jestem strasznie wzruszony, bo jest odebrana bardzo, bardzo miło i dostałem w „Dzienniku Gazecie Prawnej” dobrą recenzję... Jak się powinno mieć dystans do złych recenzji, tak samo trzeba mieć dystans do dobrych recenzji, a ja tego nie mam.

S: „Debiut” uzyskał podwójną platynę. Oczekujesz tego samego po „Pop”?
C.M.:
Nie, nie oczekuję w ogóle.

S: A co to osiągnięcie dla Ciebie znaczy?
C.M.:
Nic nie znaczy. Może tyle, że mogłem spłacić długi, których sobie narobiłem. Ja nie oczekuję od młodego człowieka, który zarabia sześć, siedem złotych w barze, że pójdzie i kupi płytę. To jest pięć, sześć godzin pracy. Wiem, że wielu ludzi ściąga muzykę z internetu i mam się z tym całkowicie dobrze. Mam nadzieję, że płyta trafi do tych, którzy będą ją chcieli mieć na półeczce, bo jest naprawdę świetnie wydana.

S: Płyta „Pop” jest opisywana jako „niezapomniana podróż pomiędzy sztuką i kiczem”. Które z tych dwóch pojęć jest Ci bliższe?
C.M.:
Nie wiem, czy któreś jest mi bliższe, ale wiem, że sam nie wiem, gdzie taka granica między sztuką i kiczem jest. To, co w tej chwili jest dobre, może być zapomniane za pięćdziesiąt lat albo odwrotnie. Patrząc na historię muzyki, walc był zabroniony przez osiemdziesiąt lat. Był czymś bardzo brudnym, strasznie awangardowym. Nagle ludzie ubrali krawaty, zaczęli chodzić do opery i słuchać muzyki poważnej. A Mozart dla kogo grał? Grał dla plebsu! To byli ludzie nachlani. Tylko my zapominamy o tym i teraz uznajemy to za muzykę poważną.

S: Dlaczego najnowsza płyta jest dwujęzyczna?
C.M.:
Angielski jest dla mnie całkowicie naturalny. Wasza generacja nie jest taka, jak dziesięć lat temu. Teraz to normalne znać angielski. Jest polski, jest angielski i one jakoś spójnie grają.

S: Czy tak samo naturalnie przebiegała Ci współpraca z artystami, których zaprosiłeś na płytę? Z Gabą Kulką, Nergalem i Kasią Nosowską?
C.M.:
Nie było trudności. Znałem ich przed wydaniem „Debiutu”. O Kasi Nosowskiej myślałem dwa lata. To było takie moje małe marzenie. Cieszę się, że to były osoby, które zawsze mnie wspierały i pełne były miłych słów przed wydaniem „Debiutu” i tego boomu na Czesia. Tych „15 minut sławy”.

S: Teksty z pierwszej płyty Czesław Śpiewa zostały napisane przez internautów i Michała Zabłockiego. Jak było na „Pop”?
C.M.:
Generalnie tam jest większość mojego tekstu, a Michał Zabłocki mi pomagał. On mieszka blisko mnie, więc jak jestem w Krakowie, to przychodzę do niego z tekstami i mówię: „Słuchaj, mogę tak?”. To jest co-writing. Tak samo muzycznie. Ja jestem chłopczykiem, który pisze melodię, ale w studiu muzycy wraz ze mną intonują, bawią się tym światem.

Czesław Mozil

Dodaj nową odpowiedź

Zawartość pola nie będzie udostępniana publicznie.
  • Możesz umieszczać filmy używając składni: [video:adres_do_filmu]

Więcej informacji na temat formatowania

CAPTCHA
Musisz wpisać słowa widoczne poniżej. To taki test sprawdzający czy nie jesteś robotem internetowym, pomagasz tym samym digitalizować książki. Uwaga! Wielkość liter ma znaczenie.

Reklama